Notka  Menu

welcome to academy

月曜日, 10 listopada 2008 @ 23:18:24

Tia, sporo pisze ostatnio ;p ale po prostu chciałąm przenieśc kilka notek tutaj, to dlatego tak.


Kocham moją grupę. Nikt nie przyniósł sprawozdań, ok, wykopałą nas babka z zajęc, do czytelni, pisać sprawko. Że miałam przy sobie materiał to kazali sobie dyktować. Wszyscy to samo napisali, tylko jednego punktu tam nie było, Trzeba było ruszyć dupę i go sobie znaleźć. Ale nie, z mordą wylecieli do mnie, bo tylko ja uzupełniłam ten punkt i tylko moje sprawko wzięła, i tylko ja przyniosłam zaległe, i to jest moja wina że oni nie zrobili. Moja wina, bo też powinnam im dać wszystkie materiały jak ie mam. Od tego przecież jestem, nie? Żeby oni nic nie musieli robić.

No i jadą po mnie, jakbym nie siedziała na tej samej ławce. Po nazwisku, po co po roku czasu zwracać się do kogoś po imieniu. A potem z osraną miną przychodzą żeby im coś wytłumaczyć. I krzyczą jak nie rozumieją.

I nie ma zamiaru nic mi pomagać przy sprawozdaniach, a ja muszę je oddawać i pisać za nią bo chcę zaliczyć semestr. I nie ma wyjścia. Na razie modlę się żeby jakoś zmienić przydział na infie, ten debil nie wie co to caps lock, dwie godziny zajęło jej znalezienie microsoft office w menu start, żę nie wspomnę ile zajęło uruchomienie komputera... To nawet śmieszne nie było, tylko żałosne. Bo dziewcze ma komputer, to nie tak, że pierwszy raz widzi go na oczy. I wiadomo, że accessa nie zrozumie, i ja wszystko będę musiała zrobić.
Tym razem wpisze tylko swoje nazwisko na sprawozdanie, może babka się nie skapnie i tylko mi wpisze że oddane?

Póki co mam za kare z nauki o materiałach ze wszystkiego w środę, za te sprawka nie oddane, materiału 50 stron, odpowiedzialność zbiorowa przecież w kaczogrodzie obowiązuje.
Ale oni i tak twierdzą, że to moja wina, bo gdybym ja tez nie przyniosła to przecież całej grupie się nic nie robi. Ciekawe, ostatnio zrobiła.

Nie to, że się przejmuję czy coś, to po prostu męczy. Teraz nie będę się do nikogo odzywać, to lepsze, trudno, będą mi rąbać dupę na wszystkie sposoby nie przejmując się, że stoję obok. A;e może przestanę słyszeć teksty w stylu 'ponieważ ty i ja jesteśmy w grupie to powinnaś za nas wszystko zrobić, w niedzielę wieczorem przyjeżdzam po wszystkie sprawozdania z semestru i mają być gotowe i nawet nie mów, że nie dasz, bo to twoja praca, to trzeba być nienormalnym'. No trzeba, żeby się na to zgodzić.... Pijawki dostaną ten sam dyplom co ja...

tylko siedziec i myśleć *jestem zajebista jestem zajebista* ...ta debilka oczywiscie przynisoal sprawozdanie.... *jestem zajebista jestem zajebista* ...nie powiedziala ze cos dopisywala... *jestemzajebistajestem zajebista jestem suuuper*

Ehh no kiedyś musiałam zmienić liceum. Nauczyło mnie to, że nie można zawsze być sobą, trzeba się trochę dostosować. No to wleźli mi na głowę. To teraz zobaczą. Otwarta wojna.

Gdzieś się musiałam zgubić, przecież moim idolem zawsze był Rambo, nie Gosia Andrzejewicz czy inna lalka bez wyrazu.I tak gorzej już nie będzie, nie mam nic do stracenia, pójdą wyzwiska w ruch, możliwe że i z nauczycielami sobie pogadam trochę, będe sabotażować ich na wszystkie strony, jak ktoś przyjdzie po sprawozdanie to zrobię specjalnie tak na 2
zlinczują mnie za to ale co z tego


PS: Carmex(balsam do ust), jak macie mozliwość to dostać , to kupcie sobie, nie jest taki drogi a jest po prostu świetny, piecze trochę, ale to dlatego, zę tak silnie nawilża, chwila moment i nie ma śladu po suchych ustach, wystarczy raz, góra dwa posmarować i wszystko znika.

komentarze [2]



Love

月曜日, 10 listopada 2008 @ 22:44:25

Już mi się nawet nie chce za bardzo znikać w szczegóły tamtej kłótni, już trochę czasu minęło. Ogółem, oni stwierdzili że jej nie rąbali tyłka, że to tylko ja(bo mnie tam nie było, żeby mogła powiedzieć cokolwiek na swoją obronę), ona stwierdziła że wszystko wymyśliłam, oni przytaknęli, mimo, że byli, widzieli. Umyli ręce jedni i drudzy, winę zwalili na mnie, blokady wszędzie żebym, czasem nie powiedziała jak było na prawdę. Siłą musiałam wyciągać co się w ogóle stało, bo jedyne co powiedzieli to że powinnam przecież wiedzieć najlepiej. No to wiem, w twarz jak mówiłam to reakcja była żadna a nagle pretensje że o tym samym był rozmowy za plecami. No chyba jak w twarz najpierw powiedziałam to chyba nie ma o co się czepiać.

A swoją drogą, życie toczy się dalej. E obrabia dupy swoim koleżankom, których nie ma, których na oczy nie widziano, ale już mają opinię. K z anonimowych kont pisze swoim przyjaciołom co o nich sądzi. Ale to ja jestem ta zła, przecież. Pewnie że im powiedziałam, tylko coś nie do końca chcieli uwierzyć, ale trudno.
I nagle po wszystkich kłótniach, wyzwiskach i gadaniu, że za wcześnie to było nazwane przyjaźnią, stos blogów o miłości, już nawet nie przyjaźni, miłości.


Tylko czekać co będzie dalej. Czy chłopcy skapną się w końcu że K chodziła już z każdym z nich i z każdym ich znajomym? ;p Chciałabym to zobaczyć ^^

komentarze [0]



My dzieci z dworca kozia wolka

日曜日, 9 listopada 2008 @ 22:06:32

Umowilam sie z K, ze pojedziemy do pobliskiego miasteczka na balety, akurat maja tam fajny pub(bo u mnie to nie bardzo, butelka raz dostalam i sie rodzice pytali czemu mam ogromnego siniaka na dekolcie, wiec musze sie tluc pociagiem pol godziny tam). Pojechalysmy we dwie tylko, kazda ze swojej strony, ja z duzego miasta, ona z malego miasteczka o wdziecznej warzywnej nazwie. Reszta ze tak to ujme sie na nas wypiela po ostatni, ale to dluzsza historia, ogolem dowiedzialam sie ze pojechalam na koncert nie po to zeby sluchac muzyki, tylko po to, zeby usiasc kilometr od sceny i porozmawiac = = i bylam bezczelna bo poszlam od scene. Ale to w nastepnej notce.

Wychylilysmy grzecznie z K Absolwenta nad rzeczka, wrocilysmy do pubu. Nic, bo moja glowa jest niezlomna. A ze mialam ochote na troche dobrego humoru to zaczelam mieszac, piwko, i to pod chmurke i bania byla taka, przecudowna. Jezyk mi sie platal jak nie wiem, czemu ten polski jest taki trudny, po angielsku bym problemu niemiala, nawet po japonsku latwiej, ale malo kto by zrozumial, wiec musialam sie meczyc po ojczystemu. Potem sie dowiedzialam, ze K idzie do kogos na noc a ja zostaje sama. Suuper. Zrobilo mi sie niedobrze, poszlam grzeczne modlic sie do porcelanowego boga(rzygac), ja sobie tam grzecznie swoje a za drzwiami scena jak z filmu 'nie kocham cieee!!! jak to mnie nie kochasz, slub chcialas brac!! no nie kocham cie, pusc mnie!!! nieee buuu*straszny placz*'. Nie wiedzialam juz co robic, musialam stamtad yjsc bo mi od dymu jeszcze gorzej bylo, dworzec daleko, ja sama. Jakis facet sie nade mna ulitowal i zaproponowal ze mnie podwiezie. Kuurcze ubostwiam go teraz, nie pamietam jak mial na imie ale dla mnie to teraz Rycerz.

Normalnie jak widze upita dziewczyne z glowa na blacie baru to mi sie taka lista rozwija co o niej sadze, same zle rzeczy, strasznie krytyczny zemnie czlowiek, a tu prosze, zawiozl mnie na ten dworzec i nawet nie pytal co, jak i czemu. Kocham go. Szkoda ze nie mam w zwyczaju brac od ludzi numerow, to trzeba byc mna normalnie ;-;

I wtedy sie zaczelo, byla 1 w nocy, ja sama na dworcu, pociag o 4.30. Widze jakas prowizoryczna poczekalnia, 5 meneli spi na krzeselkach, ale jest miejsce i dla mnie. Leze, modle sie by nie zasnac, nie do konca sie udalo, czuje jakies szarpanie, ktos mi torebke spod glowy chce wciagnac, jakis gosciu w czerwonej koszulce.
- Zooostaaaw! Ja tez jestem biednaaa....(ton wkurzony, ale smutny i desperacki)
Kit z tym ze na samej dupie bielizmy mialam za 200 zl, ciuchow podliczac nie bede, ale on o tym wiedziec nie musial Usmiechnal sie krzywo, spytal czemu sama tak na dworcu, 'Bo ja lubie byc sama!' (zwlaszcza na dworcu)i sobie poszedl. Znaczy sie krecil sie w okolicy. Musialam uwazac. A trzeslam sie z zimna potwornie, chcialam tylko do domu.

No tak sie nie robi!! Mogla mi wczesniej powiedziec, ze nie mam gdzie spac i ze zostane sama! nie musialabym sie tluc jak jakis menel po dworcu! W ogole to juz nie bede chyba tak pic, nie podoba mi sie to, moje poczucie wlasnej wartosci sie kloci z moim obrazem zapitej dziewczyny w pubie, o niee. W dodatku z pocietymi rekami gorzej niz najabrdziej rasowe emo, maliny(dziadostwo ma straszne kolce) zbieralam u ciotki zeby miec na balety, o ironio losu. Nie ma to jak zabojcze mniemanie o sobie :D

K: Nie jestes na mnie zla, prawda?
Ja: Nieee, pewnie ze nieee...

W domu bylam o 6. Nie to ze odespalam cala noc bo sprzatac musialam, juz nie mam sily sie tu w szczegoly wdawac, moja matka bywa strasznie irytujaca, pisanie onej juz mnie irytuje.

komentarze [1]



dziadek mroz

日曜日, 9 listopada 2008 @ 22:01:41

Polska strefa klimatyczna to zuo. Bardziej zue niz nawet ostre kolczyki w wardze, nie pocalujesz, z tym ze kolczyk zdejmiesz a zimna i zajadow nic nie ruszy. Chyba ze ktos jak ja jest masochista i sobie to sciera z ust czyms szorstkim, recznikiem albo co. Zaczeli chociaz grzac. A ja po 3 letniej przerwie w koncu posiadam kurtke na te pore roku, bo tak to nie mialam, albo marzlam jak ruski pies albo pocilam sie w zimowej kurtce.

I wbrew pozorom to nie bedzie notka o mojej matce, ktora gdy bylo -32 stopnie, wieczorem, stwierdzila ze trzeba wywietrzyc mieszkanie, najelpiej wywiazc cale powietrze i wpuscic nowe i pootwierala wszystkie okna na oscierz i pilnowala zeby nikt nie zamknal. Darlam sie, plakalam, w kurtce mi zimno bylo jak cholera, nie pomoglo.

Impreza, jezioro, koncert, scena, my, gotycko-punkowo-visualowe stroje, etanol. No to lapiemy faze, ja i K. Biegniemy pod scene, reszta w tyle gdzies zostaje. Za duzo zelastwa w wargach i brwiach sobie porobili i nie moga szybko biegac bo im to ciazy. Dobieagmy pod scene i zaczynamy machac glowami, po cos sie te dlugie wlosy ma. Znowu nie zrobilysmy rozgrzewki, potem karku nie bedzie przez tydzien, wszyscy beda mysleli ze jestesmy jakies nadete, jak ostatni gdy wracalysmy z pubu ocierajac nosami o niebo bo sie inaczej glowy w pionie utrzymac nie dalo a obok skiny i dresy. Nie rozumieli czemu my takie powazne i nie zainteresowane, przeciez mieli tyle do zaoferowania.

Telefon, gdzie my kurwa jestesmy. Pod scena i tu bedziemy caly czas. Macie przyjsc na plaze. No ok, nawinal sie pod reke S z identyfikatorem organizatora i koszulka z imprezy, w sam raz zeby z niego sciagnac i juz nie oddac :D no to ciagniemy go(wbrew jego woli) ze soba na te plaze, nie wiemy jeszcze po co.

No to sie dowiedzialysmy
- Nie przyjechalismy tu sluchac muzyki tylko porozmawiac, bo sie rzadko widujemy! Siadajcie tu z nami w koleczku na plazy i rozmawiajmy.

Szczeka, ktora dawno juz mi wypadla z zawiasow, niebezpiecznie zazgrzytala. Moze znowu odpadnie. W dupie z niiimi, ide na koncert. Potem sie dowiaduje ze polecialysmy jak te suki za S bo on chcial isc to my robilysmy co on tylko chcial.

Slyszeliscie kiedys 'Zostales porwany do celow prywatnych, masz prawo krzyczec moje imie.'? Pewnie nie, bo to moj tekst, ale wiecie o co chodzi, on wiele do powiedzenia nie mial. Mial zostac potem brutalnie zgwalcony przeze mnie i K w lesie ale cos stchorzyl. Ze strachu o te koszulke pewnie.

Po koncercie pretensje oczywiscie. Jak moglysmy je zostawic = = nie porozmawiac nawet, co my sobie myslimy, czemu K zostawila A, ktora ma 14 lat i powinna alkohol znac tylko z nazwy, mimo ze zobowiazala sie jej pilnowac.

Bo wiecie, jak sie zgadzacie wziac mlodsze rodzenstwo na koncert to znaczy ze macie sie go trzymac i robic wszystko co wam kaze. Mowia to eksperci, ktorzy sami rodzenstwa nie maja i do glosu innym, doswiadczonym przez los i dobrodziejstwo inwentarza, dojsc nie dadza.

I wtedy zrobilo sie zimno. Ale tak na prawde kurewsko zimno. Ja w bluzie z siateczka, bluzce z dekoltem taki, ze zoladek widac, juz naet pachniala fajkami po poprzedniej imprezie, nawet nie musialam palic :D Reszta nie lepiej. Poszlysmy do kibla sie grzac. No, to jak wracamy? Otoz zaden autobus w tej dziurze o tej godzinie nie jezdzi, o czym zapomnieli nam powiedziec. Do miasta 7 km piechota...

Wzielam temperowke i zaczelam ostrzyc zeby. K poszla gdzies z kims('Jebie mnie to'), no spoko, do domu kazdy trafi przeciez, Dziewczyna pelnmoletnia, niech sobie lazi. Nieee, trzeba K obrobic dupe. Caly czas tylko slyszalam jaka K jest podla itd. bo sie nie slucha swoich rowiesnikow. Ja zreszta tez. Rowiesnikow i mlodszych od siebie tez nie slucham. JAk tak mozna, co sobie mysli, popierdolona, szmata, puszczalska, bla, bla, bla, powiem mamie, to bylo nie mile, nie odpowiedzialna, suka, Slucham tego i ogarnia mnie paranoja. O co chodzi. Ze czlowiek pelnoletni sobie na koncert pojsc nie moze?

Po 20 minutach dzikiego skowytu 'czy ktos zna numer na taksowke, zaplace kazda cene!' kolega zalatwil kolege, ktory nas podwiozl. Poco mieliby znac numery na taksowke w wiosce... Nie korzystaja. No coz. Kochamy kolege i jego kolegow. Kolega ma wdzieczna ksywke 'Suka' swoja droga, co do niego nie pasuje, on jest kochany a nie suka.

Wolamy kolege, zeby pub otworzyl. Wyciagamy z szuflady gorace kubki, siedzimy, a tam dalej K, K, K.... Eeeh, sily nie mam jej bronic, atakowac nie mialam zamiaru, zeby ona chociaz cos zrobila, puscila sie, pobila, wziela cos, przeciez grzecznie stala pod scena.

Ale moral jest kurwa taki:
po K jada tak czesto ze ja wszystko jebie. Ciagle slysze od niej 'Jebie mnie to.' Niby slusznie, zdrowe podejscie. Tylko ze my, wszyscy, wrogowie i przyjaciele, tez ja jebiemy. Spedzilam noc na dworcu, A sie poplakala jak dostala ochrzan, E ma opinie smiesznej dziwki i ksywke spiaca kurwa.

Jechanie po ludziach przynosi klopoty nam, nie jechanemu obiektowi.

Gdyby w Polsce rosly palmy a my szli wtedy po bialym piasku brzmialoby to e ogole dramatycznie? Czy moze raczej jak zwykla proba przekonania sie ktora ma ostrzejsze paznokcie?

Zimno jest zle.

komentarze [0]




surya

2008
*_* (4)

2009
= = (2)



©MyLog.pl